Początek Wyprawy

Pragnienie

Wtedy Jezus rzekł do nich: "Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał".

Łk 22, 15

Słowo Kapitana

Ahoj! Witajcie serdecznie kamraci! Nadszedł czas, aby podjąć decyzję, czy chcecie z nami wyruszyć? Czy macie na tyle odwagi i sił, aby podjąć to wyzwanie? Na pokładzie zmieszczą się tylko Ci i wszyscy Ci, którzy naprawdę tego pragną! Nasza łajba jest całkiem pojemna. Mam nadzieję, że wypełni się po brzegi! Czas wyruszać! Powoli odbijamy od brzegu! Kierunek: Tajemnicza wyspa – wyspa skarbów.

Spotkanie w kajucie

Dla najmłodszych:

Na początek coś dla najmłodszych. Zobaczcie historię pewnej dziewczynki o dziwnym dla nas imieniu: Imeldy, która bardzo mocno czegoś pragnęła… marzyła o tym całym sercem… jak myślicie? Czy udało jej się spełnić to marzenie i zaspokoić pragnienie serca?

Konspekt spotkania dla dzieci

Dla młodzieży:

Konspekt spotkania dla młodzieży

Dla nieco starszych:

Artykuł o pragnieniu

Rycina potrzeb:

Morskie opowieści

Czym jest żegluga bez morskich opowieści? Toż to jak Bolek bez Lolka, mąż bez żony, jak ser bez ketchupu, jak… no nieważne… po prostu muszą być. Posłuchajcie kilku opowieści prawdziwych. Wpierw tej z naszej starej księgi sprzed stu lat, a później tych współczesnych historii tego, jak można pragnąć Jezusa w swoim życiu

Nasze historie:

Przeczytaj świadectwa o pragnieniu eucharystii. Znajdziesz ich tu kilkanaście! Możesz je przewijać strzałkami na klawiaturze.

Więc to jest tak, że cieszę się na każde spotkanie z Bogiem. Zwłaszcza podczas Mszy Św. Zawsze staram się wtedy móc przyjąć Komunię, bo Msza bez Komunii to dla mnie tak trochę jak prawie rozwiązane zadanie z matmy, ale bez podanego wyniku Bez tej kropki nad „i”. Przed Komunią zawsze mówię Panu Jezusowi, że Go zapraszam; że wiem, jak różnie bywa, ale On wie, że się staram; że jeśli tylko chce to ja czekam. Po Komunii, zawsze, choćby na dworze był upał 30 stopniowy, czuję dreszcze. Podczas całej Mszy, tylko wtedy, za każdym razem. Modlę się wtedy. Czuję, że jesteś Jezu i zapraszam Cię do swojego domu… Zwykle po to, żeby pomógł mi być radością dla innych, a zwłaszcza dla bliskich. I naprawdę czuję, że idzie ze mną. Nie ocenia, jest cierpliwy i wierzy we mnie. Kocha mnie mimo wszystko.
Asia lat 33, matka i żona
Jako małżeństwo z 30 letnim stażem niedzielną eucharystię zawsze przeżywaliśmy wspólnie i nie wyobrażaliśmy sobie że może być inaczej. W czasie pandemii uniemożliwiono nam fizycznie uczestniczyć we Mszy św. w Kościele. Jednak mogliśmy przeżywać Eucharystię w naszym domu i duchowo przyjmować Pana Jezusa do swojego serca. Zdaliśmy sobie sprawę z tego jak ważną wartością jest dla nas Eucharystia i Komunia Św. Nie można bowiem pragnąć czegoś co jest w zasięgu ręki. Pragnąć można tylko tego czego się nie ma. Staliśmy się prawdziwie Domowym Kościołem zapraszając Jezusa do naszego domu i wspólnie z dorosłymi dziećmi przeżywaliśmy Eucharystię. Czas epidemii obudził w naszym małżeństwie pragnienie częstej osobistej i rodzinnej modlitwy .rozważania słowa Bożego. Pragnienie pobycia sam na sam z Bogiem, ale również zauważenie Jezusa w drugim człowieku.
Bożenka i Bronek, małżeństwo z 30-letnim stażem
Jak nie można było wchodzić do kościołów, to można powiedzieć, że nawet miałem Pana Jezusa dwa razy więcej. Na początku pandemii bardzo się zbuntowałem, że takie ograniczenia. Na szczęście szybko się zrehabilitowałem i pomyślałem, że nie będę mędrkował i będę posłuszny i zacząłem szukać Go jak tylko się da. Razem z żoną przyjmowaliśmy Go duchowo czasem nawet dwa razy dziennie: rano i wieczorem. W końcu duchowe konsekwencje przyjęcia Pana Jezusa są takie same. Także dla nas był to taki mega czas z Panem Jezusem. Zostawiłem to Jemu a On robił swoje.
Darek 45 lat, policjant
W czasie, kiedy nie mogliśmy uczestniczyć w Mszy Świętej w kościele pragnienie Eucharystii było ogromne, tym większe im dłużej trwała ta sytuacja. Dobrze przeżywaliśmy wspólne nabożeństwa w domu online, głęboko i bez zakłóceń, przyjmowaliśmy Komunię Duchową i z wytęsknieniem odwiedzaliśmy pusty i cichy kościół. Wzmocniliśmy się w wierze, zyskaliśmy czas i chęć na więcej wspólnej modlitwy, cały czas jednak czekając na unormowanie się sytuacji, pragnienie wzrastało w naszych sercach, aż w końcu nadszedł ten wyczekiwany dzień spotkania z Bogiem w czasie Eucharystii w Kościele, piękne przeżycie, a nasze pragnienie kolejnych spotkać pozostało w nas.
Marzena i Mariusz, małżeństwo z 4 letnim stażem
Eucharystia jest dla mnie spotkaniem z Bogiem, wtedy mogę Jemu wyznać wszystko to, co pragnę. Gdy było zakazane pójście do kościoła nie umiałam skupić się na Mszy. Pewnego razu na Mszy Świętej, gdy przyjęłam już Pana Jezusa w Komunii i wróciłam na swoje miejsce, uklękłam do modlitwy. Nagle nie słyszałam nic wokół mnie, śpiewy ludzi były jakby rozmyte. W oddali, w moich myślach, w sercu pojawiło się to co Pan Jezus chce mi powiedzieć. Nie potrafię tego opisać. Było to wyjątkowe.
Małgosia, lat 8, uczestniczka Dzieci Maryi
Zawsze docenia się to co się straciło. W czasie pandemi tęskniłam za wieloma rzeczami, ale nigdy wcześniej nie czułam większego pragnienia Eucharystii, niż wtedy. Uczestniczenie we Mszy Świętej możliwe bylo tylko poprzez internetowe transmisje, które nie zastąpiły mi realnej obecności na Eucharystii, we wspólnocie parafialnej. Poprzez to trudne doświadczenie nauczyłam sie doceniać ten sakrament oraz staram się świadomie w nim uczestniczyć.
Magdalena, lat 23, animatorka Dzieci Maryi
Moja tęsknota za eucharystią zaczęła się ponad 18 lat temu. Niestety przeszkoda ze strony męża nie pozwala nam na związek sakramentalny i zamknęła „drzwi” do pełnego uczestniczenia w eucharystii. Najpierw był żal, bunt, obraza…. Najgorsze chwile to był chrzest, pierwsza komunia i bierzmowanie córki…najważniejsze sakramenty, w których nie można w pełni uczestniczyć razem z dzieckiem. Ale tęsknota za Jezusem była jeszcze większa… Każdy udział we mszy św. jest czymś pięknym i wyjątkowym… Choć nie mogę się spotkać z Jezusem w sakramencie eucharystii wiem, że jest zawsze blisko mnie i kocha mnie tak samo. Mimo tego, że pragnienie eucharystii jest tak silne, że na mszy serce pęka i trudno ukryć łzy wierzę w to, że znów się spotkam z Jezusem w komunii… Dziękuję tym, którzy wracając z komunii szepczą mi „dzisiaj przyjęłam komunie w twojej intencji”… to dla mnie bardzo ważne, choć moje pragnienie i tęsknota są jeszcze większe i wierzę że kiedyś mój „głód eucharystyczny” zostanie zaspokojony. Z niecierpliwością i obawą jak to będzie po tylu latach czekam…
Gabrysia 45 lat, żona i matka prawie dorosłej córki
Pragnienie Eucharystii jest dla mnie pragnieniem miłości, akceptacji i poczucia bezpieczeństwa. Jest to miejsce i przestrzeń, gdzie to wszystko dostaję od Jezusa. On mnie po prostu kocha, akceptuje moje życie i dzięki temu mogę na Mszy świętej czuć się bezpiecznie. Nieraz po ciężkim dniu ten sakrament miłości jest dla mnie czasem, kiedy mogę się wyciszyć, odpocząć i pobyć przy Jezusie, który mnie zbawił. Tak wiele mi dał, bo za mnie umarł i dla mnie zmartwychwstał, a to właśnie dzieje na Eucharystii.
ks. Łukasz, 3 lata kapłaństwa
Eucharystia, jest to moje osobiste spotkanie z Jezusem. Pragnienie bycia z nim blisko , oddanie mu siebie i swoich trosk. Czasem jest w moim sercu niepokój, strach. Gdy w tych trudnych a chwilach dla mnie, przyjmuję Jezusa, On daje mi nadzieję, wlewa spokój w moje serce. W czasie pandemii przyjmowałam Jezusa Duchowo, ale w sercu rosło pragnienie przyjęcia Jego Ciała, spojrzenie na Niego, uklęknięcie przed Nim. Poczucie tego spokoju, tej bliskości, którą nie da opisać się słowami. Wtedy czuję że jestem ważna, że Jezus daje mi Siebie tak po prostu, bo mnie kocha, a każdy lubi czuć się kochanym. Dla mnie Eucharystia jest spotkaniem, radością i nadzieją.
Monika lat 39, żona i matka
Pragnienie by uczestniczyć w Eucharystii częściej niż tylko w niedzielę było we mnie obecne od kilku lat – w zasadzie od momentu gdy Bóg wkroczył do mojego życia, bo nie zawsze byłam blisko niego, a bardziej obok…więc pragnienie i chęci były… gorzej z realizacją. Wiecie co chwila coś na tyle komplikowało moje codzienne plany, że nie udawało mi się dotrzeć na mszę – ale walczyłam, często z marnym skutkiem, bo zwykle kończyło się to tylko na jednej, dwóch mszach w tygodniu (oczywiście poza tymi w niedzielę i święta). No i przyszedł koronawirus, czas okropnie trudny dla mnie i mojej rodziny, drastyczny spadek zarobków, a pomimo tego tyle obowiązków, że czasu nie miałam więcej, ale coraz mniej…i wtedy stwierdziłam, że przecież teraz mogę co rano iść do kościoła, a jeszcze lepiej wziąć ze sobą wszystkich, skoro i tak siedzimy w domu… i tak zrobiliśmy…odkąd można było uczestniczyć z powrotem w Eucharystii w kościele ja, moje dzieci i mąż codziennie rano uczestniczyliśmy w Eucharystii, która była dla nas wielkim darem i łaską w tym okropnym czasie. Bóg nas dotknął – mnie na pewno – ale myślę, że pozostałych członków mojej rodzinki też – nadal jest ciężko, raz bardziej raz mniej, ale perspektywa patrzenia na to co się dzieje jest inna – wiem że jesteśmy w Bożych rękach i on przeprowadzi nas przez to życie i nie pozwoli byśmy się zgubili, o ile zaufamy mu i pozwolimy się prowadzić….
Asia lat 38, żona i mama czwórki dzieci
Kiedy zawoła Pan, nie potrafię udawać, że nie słyszę Jego głosu. Na pewno trzeba się nauczyć Go słyszeć, ale kiedy wiesz już jak brzmi – po prostu idziesz za Nim. Od czasu kwarantanny Pan codziennie zaprasza mnie na Swoją Ucztę… to najpiękniejsze momenty w ciągu dnia.
Katarzyna 37 lat, mama
W trakcie kwarantanny zrozumiałam jeszcze bardziej, że Bóg mnie kocha, a ja kocham Go. Skoro tak bardzo lubię spędzać czas w gronie przyjaciół, to jeszcze bardziej pragnę być z Tatusiem. Codzienna Eucharystia to spotkanie z moim Najlepszym Przyjacielem – Bogiem.
Agnieszka 13 lat, Dziecko Maryi
Czas kwarantanny dobrze mi zrobił. Zaczęłam częściej czytać i rozważać Słowo Boże. Skupiałam się też bardziej podczas Mszy Świętej i przychodziłam tam z chęcią by porozmawiać z Bogiem.
Oliwia 14 lat, Maryjka
Zawsze kiedy o tym myślę to uświadamiam sobie, że pragnę Jezusa w Eucharystii bardziej niż mi się wydaje na co dzień. Ten centralny punkt życia duchowego, spotkanie z Jezusem w Eucharystii, jest dla mnie bardzo ważny. Przecież Eucharystia to nie tylko niedzielny obowiązek ale też dar od Boga z którego mogę korzystać zawsze. Miałem w swoim życiu taki czas kiedy z przyczyn niezależnych ode mnie nie mogłem być na Eucharystii przez dłuższy czas, to właśnie te chwile uświadomiły mi jak bardzo tęsknię za kontaktem z moim Bogiem. Eucharystia to prawdziwe życie, którego każdy z nas powinien doświadczyć.
Michał 25 lat, student
Nie doceniamy czasami czegoś, dopóki tego nie stracimy. Bardzo mocno przekonał się myślę o tym każdy w czasie kwarantanny. Ja doświadczyłam tego bardzo mocno w kontekście Eucharystii. Przed kwarantanną miałam szczęście i możliwość uczestniczyć w niej często, a ponieważ jestem organistką mogłam też w ten sposób Panu Bogu w czasie Eucharystii służyć. Jednak to uczestnictwo wtedy nie było tak pełne zaangażowania, często brakowało mi skupienia. I mimo iż przyjmowałam Jezusa w Komunii Świętej, robiłam to machinalnie, z pewnego przyzwyczajenia można powiedzieć. Kiedy przyszedł czas kwarantanny, zamknięto kościoły, jedyną możliwością było uczestnictwo w Eucharystii online. Na początku było to coś nowego, cieszyłam się, że mogę uczestniczyć w ten sposób we mszy świętej, ale z czasem czegoś zaczęło mi brakować – możliwości przyjęcia Jezusa do serca. Wtedy zdałam sobie sprawę, jakim szczęściem było, że wcześniej mogłam to robić na każdej mszy świętej, a nawet być bardzo blisko Niego (ponieważ organy w parafii, w której gram znajdują się w prezbiterium). I kiedy w dzień urodzin mogłam po raz pierwszy od długiego czasu uczestniczyć w pełni w Eucharystii, była to mnie ogromna radość, podwójna, bo raz że dzień urodzin, a dwa że wreszcie mogłam przyjąć Jezusa. Teraz, kiedy już normalnie chodzę grać, czy uczestniczyć Eucharystia nabrała dla mnie innego wymiaru – bardziej osobowej obecności Jezusa, który jest, był i będzie aż do końca świata
Asia 34 lata, katechetka
Kwarantanna była trudnym czasem dla każdego z nas, ale wszyscy musieliśmy sobie jakoś z nim poradzić. Ja w zamian za uniemożliwiona obecność na Mszy Świętej, uczęszczałam codziennie na wieczorny różaniec oraz na niedzielną Eucharystię przez kamerę na żywo w naszym kościele, tym samym przyjmując Komunie Święta duchowo. Dzięki temu mogłam jeszcze bardziej umocnić moją wiarę. Nie zrezygnowałam z uczęszczania na Msze świętą i modlitwy, co dawało mi nadzieję, że już niedługo wszystko wróci do normy i znów wszyscy będziemy mogli spotkać się razem.
Weronika 12 lat, Dziecko Maryi
We Mszach Św. uczestniczyłam do samego końca, do momentu kiedy nie poproszono o to aby w Eucharystii uczestniczyli tylko wierni związani z intencją. Było to dla mnie bardzo trudne, ponieważ to był Wielki Post i moim postanowieniem była codzienna Eucharystia w ważnej dla mnie intencji.
Przez pewien czas nie mogłam się przestawić do uczestnictwa w Mszach Św. online zwłaszcza w tygodniu i wybrałam inną formę modlitwy w tej intencji. Ale głód Eucharystii był większy i stopniowo się przełamywałam do Mszy na kamerkach. Kulminacyjnym momentem był Wielki Piątek i kazanie.
Doświadczyłam tak bardzo i namacalnie tego, że mimo sytuacji mój dom, mój pokój jest miejscem godnym spotkania Chrystusa w najważniejszym wydarzeniu naszej wiary- Eucharystii.
Tęsknota doprowadziła mnie do miejsca w którym jestem- nie umiem wyobrazić sobie dnia bez Eucharystii. Doceniam to jeszcze bardziej niż przed całą tą pandemią.
Chwała Panu!
Agata 22 lata, animatorka Dzieci Maryi
Podczas kwarantanny, bardzo brakowało mi wyjścia na niedzielną Mszę świętą. Oglądałam transmitowaną niedzielną Eucharystie jak i Triduum Paschalne, ale to nie takie samo przeżycie jak wyjście całą rodzina do kościoła. Bardzo odczuwałam brak przyjmowania Pana Jezusa podczas Komunii Świętej. Jak tyko usłyszałam, że można przyjść do kościoła na msze czy przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania, starałam się jak najszybciej wyspowiadać i przyjąć Pana Jezusa. Bardzo się cieszę, że wszystko mniej więcej wraca do normy, ale w tym trudnym czasie bardzo dostrzegłam działanie Pana Boga w swoim życiu. Podczas kwarantanny zauważyłam, że to wyjście na Mszę świętą (niedzielną, jak i w tygodniu) jest bardzo ważne po to aby pogłębiać swoja relację z Bogiem. Dla mnie było niesamowite uczucie iść po kwarantannie do kościoła, poczuć, że Bóg jest tak blisko mnie.
Karolina 14 lat, animatorka Dzieci Maryi
Moje pragnienie Jezusa w Eucharystii jest ogromne… Nie potrafię dokładnie wytłumaczyć jak to się stało, ale pod koniec podstawówki bardzo chciałam często uczestniczyć we Mszy świętej. Im częściej byłam na Eucharystii tym chciałam jeszcze bardziej przyjmować Jezusa i być bez grzechu, by móc Go przyjmować. Nie rozumiałam tego pragnienia… Teraz myślę , że to taki duchowy głód – bez tego moja dusza słabnie, a wiara umiera. 
Odkąd jestem elżbietanką- przyjmuję Jezusa codziennie. Odkąd oddałam Mu moje życie, a On stał się moim Mężem, pragnienie Go w Eucharystii to wielka tęsknota za zjednoczeniem z Oblubieńcem! Nie wyobrażam sobie dnia bez tego zjednoczenia. Gdy zaczęła się pandemia bardzo prosiłam Jezusa, żebyśmy w naszym klasztorze mogły codziennie Go przyjmować. Jestem Mu bardzo wdzięczna, bo tak było… Przy Jezusie w Eucharystii czuję się bezpieczna. Chwała Panu! 
S. Zofia, śluby złożyłam Jezusowi 14 lat temu
Już kilka lat temu, gdy moja wiara stała się bardziej świadoma, w moim sercu pojawiło się ogromne pragnienie spotykania z Jezusem w każdy możliwy sposób. Wiedziałam, że przychodząc na Eucharystię naprawdę staję w Bożej obecności. Uświadomiłam sobie, że niczym sobie na to nie zasługując, jestem zaproszona do trwania w miłości jaka dokonuje się między Ojcem, Synem i Duchem. Od wielu miesięcy chodziłam na Mszę Św. codziennie. Pragnęłam, by każdy dzień był taki, jakim chce Ojciec. Niedawno z powodu pandemii kościoły zostały zamknięte a w moim sercu nadal była wielka tęsknota za Jezusem. Nie rozumiałam, dlaczego Bóg chce bym Go pragnęła a jednocześnie ogranicza mnie jedynie do Mszy transmitowanych przez internet. Lecz po kilkunastu dniach zrozumiałam, że nie zostawił mnie z tym samej, tylko jest bliżej niż mogłabym się tego spodziewać. Ten trudny czas pokazał mi, że muszę jeszcze bardziej docenić tę łaskę jednoczenia się z Jezusem w Komunii Świętej. Dzięki transmisjom mogłam uczestniczyć w Mszach na całym świecie, ale zrozumiałam, że gdziekolwiek by to nie było, Jezus ciągle pozostaje taki sam – tak samo kochający, delikatny, piękny i miłosierny. W końcu przyszedł czas, na który bardzo czekałam, mogłam przyjść na Eucharystię! Przyjmując Jezusa w Komunii Świętej naprawdę się wzruszyłam. Tylko On i ja- to było wszystko czego potrzebowałam i czego pragnęłam. Jestem naprawdę wdzięczna, że Jezus pozwolił mi za sobą zatęsknić, bym mogła kochać Go jeszcze bardziej. Wierzę, że każdy z nas może doświadczyć tej bliskości Boga podczas Eucharystii, ale tego nie da się opisać słowami, to trzeba przeżyć. ~
Klaudia lat 18
Kiedy przed wybuchem pandemii mieliśmy możliwość uczestniczenia we Mszy Świętej i przyjmowania Eucharystii, nie tylko w niedzielę, ale każdego dnia, kiedy tylko czuliśmy takie pragnienie, wydawało się, że jest to zupełnie normalne. Nikomu pewnie nie przyszło do głowy, że może być inaczej. Ja sama dopiero teraz widzę, że nie doceniałam tego wielkiego daru – tego, że mogłam spotykać się z Bogiem i przyjmować go do serca, kiedy tylko poczułam takie pragnienie.
Zwłaszcza w trudnych dla mnie momentach, w chwilach dużego napięcia, stresu, trudnych sytuacjach mogłam przyjść do Kościoła, przyjąć Pana Jezusa w tym widzialnym znaku sakramentalnym pod postacią Hostii, a On przychodził do mnie, pomagał mi zawsze
i czułam się spokojniejsza. Dlatego też czas, w którym znajdowaliśmy się do niedawna,
czas ograniczeń, niemożności osobistego uczestniczenia w Mszy Świętej i przyjmowania Sakramentu Eucharystii był bardzo trudny. W tym czasie odczuwałam obawę o to jak będzie to wszystko dalej wyglądało i jednocześnie jakąś trudną do opisania pustkę. Pojawiła się ogromna tęsknota za Bogiem, za możliwością przyjmowania Go w Komunii Świętej, za tym co jeszcze do niedawna było niedoceniane i uważane za normalność.
Początkowo uczestniczenie w transmitowanych Mszach Świętych, Komunia Święta duchowa były trudne, działo się to jakby obok mnie. Byłam na siebie zła, wydawało mi się,
że nie potrafię tego dobrze przeżyć, że może moja wiara wcale nie jest taka głęboka skoro do przeżywania Eucharystii, aż tak bardzo potrzebuję tych zewnętrznych znaków.
Jednak którejś niedzieli podczas transmitowanej Mszy Świętej, kiedy był czas Komunii Świętej a w tle kapłan wypowiadał słowa aktu Komunii Świętej duchowej poczułam niezwykłe wzruszenie, pragnienie przyjęcia Pana Jezusa i zjednoczenia się z Nim, łzy same napływały mi do oczu. Byłam zaskoczona tym co się wydarzyło. Teraz wiem, że to było prawdziwe pragnienie bycia blisko z Panem Jezusem i tęsknota za Nim. Te wydarzenia pokazały, że rzeczywiście często jest tak, że zaczynamy coś doceniać i odkrywać jak bardzo jest coś dla nas ważne dopiero wtedy, kiedy To utracimy.
Teraz cieszę się, że powoli wszystko zaczyna wracać do normalności i z radością znowu mogę korzystać z tego, co Pan Jezus nam zostawił: z sakramentu pokuty i pojednania oraz Eucharystii, aby móc być blisko Niego.
Monika, lekarka z kilkuletnim stażem

Aktywizacja pokładowa

To coś dla całej rodzinki. Nasze serca przypominają piękny ogród, w którym kwitną różne pragnienia: te dobre i te złe. Dobre wyglądają pięknie i kolorowo. To te, które zbliżają nas do Jezusa. Złe pragnienia są jak chwasty, które niszczą i zagłuszają to, co piękne. Postarajcie się stworzyć wasz ogród w słoju. Jak to zrobić? Zerknijcie na te filmiki. To nie jest takie trudne!
Duże słoiki można kupić w różnych sklepach za kilkanaście złotych. Mogą być nawet po ogórkach.
No a teraz do roboty! Pochwalcie się potem efektami Waszej pracy!

 

Co może się przydać?

Modlitwa pod gwiazdami

Przygotujcie krzyż. Usiądźcie i popatrzcie na Pana Jezusa. Chcą być blisko Niego, trzeba Go zapragnąć! Tylko ten, kto odczuwa pragnienie, ten chce go zaspokoić.
Zróbcie znak krzyża. Poproście teraz o pomoc Ducha Świętego… można po cichutku w swoim sercu, a można na głos. Zakończcie tę część modlitwy trzykrotnie powtarzając „Przyjdź Duchu Święty”.

Teraz wsłuchajcie się w tekst pieśni „Panie pragnienia ludzkich serc”. Jeśli ją znacie, to zaśpiewajcie ją wspólnie.

Teraz postarajcie się patrząc na Pana Jezusa powiedzieć mu, że Go pragniecie, np.:
Bardzo Cię kocham, pragnę Cię Panie Jezu…
Potrzebuję Cię, gdy jest mi smutno, pragnę Cię Panie Jezu…
Bądź ze mną w każdym dniu, pragnę Cię Panie Jezu…

Pomyślicie i wypowiedzcie sami na głos to, co jest w waszych sercach.

Następnie wsłuchajcie się w kolejne pieśni i podziękujcie Panu Jezusowi na to, że Was bardzo kocha.

Modlitwę zakończcie znakiem krzyża i koniecznie przytulcie się na dobranoc mówiąc sobie, że jesteście dla siebie ważni. Możecie powiedzieć sobie, że też pragniecie siebie bardzo mocno… tylko szczerze i prosto z serca…
a teraz spokojnej i dobrej nocy!
AHOJ!

Podziel się sobą!
Bardzo dziękujemy Wam za wspólne tworzenie projektowej rodziny! Mamy nadzieję, że zamieszczone na stronie materiały pozwoliły Wam lepiej przeżyć ten dzień. Jeśli tak było, a czujecie w swoich sercach, że warto się tym podzielić – wyślijcie do nas maila ze zdjęciem, filmikiem lub dobrym słowem. Niektóre z nich wykorzystamy na naszej stronie. Dobrze, że jesteście!
[email protected]